poniedziałek, 2 lipca 2012

Rozdział 8

Zerwałam się szybko z łóżka i pobiegłam do salonu, gdzie siedzieli moi przyjaciele. Siedzieli przed telewizorem. Nie rozumiałam po co mnie wołają.
- Wołaliście mnie tylko po to, abym zobaczyła, że oglądacie telewizję?
- Ucisz się i chodź tutaj! - krzyknęła Alyssa. Poszłam a to co zobaczyłam w telewizorze zszokowało mnie na maksa. Wpatrywałam się w ekran jak zahipnotyzowana. "Wczoraj, około godziny 23 przed jednym z hoteli, zobaczyliśmy niejaką gwiazdę popu Justina Biebera z drugą połówką." W tym momencie na ekranie pojawiało się jedno zdjęcie po drugim. My stoimy przytuleni, my stykamy się czołami, my całujemy się... Tych zdjęć było więcej... Ja machająca Kenny'emu... "Tym razem to już pewne, że Justin znalazł swoją drugą połówkę. Widzą, państwo tą całującą się parę. Nie wiemy jednak kim jest ta owa wybranka, lecz dowiemy się i to niebawem! Teraz wracamy do wiadomości ze świata. Mark...?" Chciałam od razu zadzwonić do Biebera, ale ten mnie uprzedził.
- Scarlett, kochanie jesteś tam?
- Taak Justin jestem. Wydało się. Czy to oznacza, ze już nigdy nie wyjdziemy razem bez rozgłosu?
- Scarl... Nie wiem. Raczej na razie nie. Na razie wyjawili tylko, że to byłem ja. Ciebie jeszcze nie znają, więc jak chcesz może tak zostać, tylko teraz nie będziemy mogli się spotykać... - przerwała m mu w połowie zdania.
- Nie Just. Ujawnię się. Jeśli ty możesz ja też. Nie zrezygnuję z ciebie dla bandy dziennikarzy. Niech mówią co chcą.
- Scarl... Jesteś pewna? To mogą być różne plotki...
- Jestem Justin. chyba, że... Że ty nie.
- Mała ja robię to wyłącznie dla twojego dobra. Dlatego, że chcę cię chronić, bo cię kocham.
- Więc dzisiaj idziemy na zakupy. A wieczorem do kina tak jak mówiliśmy.
- Dobrze. Będę za 30 minut.
W tym czasie poszłam umyć zęby i się ubrać. Zrobiłam szybki makijaż i usiadłam przed telewizorem. Nagle zadzwonił telefon.
- Halo?
- Cześć Scarl. Jak się masz?
- Tataa! - krzyknęłam. - Wspaniale! Mam dużo zdjęć! Nie da się tego opowiadać! Poznałam Justina Bieberea osobiście i w ogóle to jest wspaniałe! Miałeś rację, że nie można takiej szansy zmarnować!
- Tak się cieszę! Ale jak to poznałaś Biebera?
- Normalnie, tato. Pokażę ci zdjęcia jak wrócę. A jak z mamą?
- Z mama... No nie ukrywajmy wkurzyła się na ciebie. Na mnie też no bo to ja ci pozwoliłem jechać. Wyrzuciła mnie po tym z domu i już tam nie mieszkam. Scarlett... Wiem, że kochasz swoją mamę, ale myślę nad rozwodem... - przełknęłam ślinę . Tata i mama... Rozwód? Kocham mamę, ale to chyba mądre posunięcie... - I tak sobie pomyślałem, że może chciałabyś zamieszkać  ze mną?
- Myślę, że rozwód to może dobre rozwiązanie, ale daj mi się zastanowić do mojego powrotu do Californii...
- Jasne słonko. Nie ma najmniejszego problemu. To twoje życie prawda? - w tym czasie rozległ się dzwonek do drzwi. Mike poszedł otworzyć.
- Tato muszę iść. Justin przyszedł. Kocham cię! Paa!
- Też cię kocham skarbie. Miłego dnia. - zakończyliśmy rozmowę. Poczułam kogoś ręce na mojej talii i całusa w policzek.
- Hej mała. - powiedział. Odwróciłam się do niego przodem i założyłam swoje ręce na jego szyję. Popatrzyłam się na niego z uśmiechem a on objął mnie w talii i złożył pocałunek na moich ustach. Krótki, ciepły, subtelny. Jak zwykle moje serce zaczęło wariować... Przytuliłam się do niego jak najmocniej mogłam.
- Co się stało? - spytał. Ujął twarz w swoje dłonie i spojrzał mi prosto w oczy. Spuściłam wzrok.
- Moi rodzice się rozwodzą.
- Skarbie... - powiedział po czym przytulił mnie najmocniej jak umiał. - Moi też są po rozwodzie. Ale jakoś się trzymam. Trzymałem się, ale teraz jestem mocniejszy. A wiesz dlaczego? Bo mam ciebie złotko. I ja też ci pomogę. Możesz na mnie zawsze polegać. Po za tym masz Mike i Alyssę.
Patrzyłam się na niego. Myślę że miał rację, ale nie byłam jeszcze za bardzo przekonana.
- Scarl, popatrz na mnie. - spojrzałam mu w oczy - Wiesz jak ja cię bardzo kocham? Najmocniej na świecie. Dla ciebie zrobię wszystko i nigdy, ale to nigdy cię nie opuszczę. Jesteś moją jedyną gwiazdą na niebie i nie pozwolę żeby coś ci się stało. Rozwód to bolesna sprawa, ale będzie dobrze. Masz nas. - Popłakałam się na te słowa.
- Justin dziękuję ci. - powiedziałam i z płaczem wtuliłam głowę w jego ramię. On gładził mi włosy swoją ręką. - Własnie dlatego, że Ty mnie kochasz i zrobisz dla mnie wszystko, ja zrobię wszystko dla ciebie. Dlatego dzisiaj się ujawnimy. Nie obchodzi mnie co będą pisać w gazetach. romanse, zdrady, my, pocałunki... Nie ważne. A wiesz dlaczego? Bo cię kocham i liczysz się dla mnie tylko ty.
- Mała, jesteś najwspanialszą osobą jaką poznałem. Nigdy wcześniej nie spotkałem osoby która by nie lubiła mediów. Dlatego się kolegowali ze mną bo wiedzieli, że będą na zdjęciach i tak dalej. ty jesteś inna. Ty jesteś moja.  - znów ujął twarz w swoje dłonie ale tym razem po to, aby mnie pocałować. Zamknęłam oczy i oddałam się chwili. Najpierw pocałunek był delikatny. Z czasem coraz bardziej zachłanny. Nawet nie zdałam sobie sprawy kiedy wylądowałam na rękach Justina. Jego pocałunki zeszły do szyi, by potem znów powrócić do mojej twarzy. Wreszcie odnalazł moje usta. To było coś niesamowitego. Jego usta tak ciepłe muskały moje. W jednej chwili myślałam, że jestem najszczęśliwsza na świecie, bo mam chłopaka, który mnie rozumie i naprawdę kocha. Nasze romantyczne chwile przerwała nam Alyssa.
- Przepraszam, ale w salonie akurat nie jesteście sami. - powiedziała ze śmiechem. - Scarl, czyżbyś nie wiedziała gdzie masz pokój?
- Al... - zaczęłam. - Daj spokój. Po za tym my już wychodzimy.
Złapałam torebkę i pociągnęłam Justina do wyjścia. On otwierał drzwi gdy ja odwróciłam się i pokazałam język Alyssie, a ona mi zrobione serduszko z rąk. Na dworze było bardzo ciepło i słonecznie. Założyłam swoje okulary.
- To jak? Gotowa? - Spytał Justin i splótł nasze palce.
- Jak nigdy. Justin? - spytałam.
- Mhmm?
- Ale możemy nie robić tego wszystkiego na pokaz? Po prostu jak wyjdzie. Żadnych zmuszonych pocałunków ani przytulań. Po prostu róbmy co chcemy.
- Jasne. Tak miało być od początku czyż nie? - puściłam jego rękę i odwróciłam się do niego przodem. Wzięłam jego twarz w dłonie i dałam mu małego krótkiego całusa. Jednak nie zdjęłam rąk. Dałam mu jeszcze jednego. I jeszcze jednego. To go widocznie wkurzyło i przyciągnął mnie do siebie. Wbił się w moje usta i nie odrywaliśmy się od siebie. Uśmiechnęłam się przez pocałunek, a on to chyba wyczuł.
- Kocham cię Justin i uwielbiam cię denerwować. - powiedziałam po czym go mocno przytuliłam.
- Też cię kocham i uwielbiam się z tobą śmiać. - powiedział i od razu wybuchnęliśmy śmiechem. - Chodź idziemy. Szkoda czasu.
- Ale to nie jest marnowanie czasu. - powiedział Justin ale posłusznie się ode mnie oderwał.
- Wiem że to nie jest marnowanie czasu. To przyjemność, która zabija czas. - powiedziałam i objęłam go w talii. On objął mnie ramieniem i zaczęliśmy iść w kierunku centrum. Gdy doszliśmy do bardziej zaludnionych miejsc, ludzie zaczęli się na nas patrzeć. Trudno. Doszliśmy do pawilonów z ubraniami. Zaczęliśmy wszystko przymierzać. Kapelusze, peruki, bluzki, bluzy... Ludzie się na nas patrzyli, a my mieliśmy to gdzieś.
- Scarlett podoba ci się? - spojrzałam na niego a on trzymał w ręku piękną sukienkę w kwiatki. Miała cienkie ramiączka, i suwak na przodzie. Była przepiękna.
- Justin... Jest urocza.
- Pójdziesz przymierzyć? - spytał mnie. Podeszłam do niego wzięłam sukienkę i dałam mu buziaka w usta. Jasne.
Poszłam do przymierzalni. Sukienka leżała na mnie idealnie. Była piękna. Przypomniało mi się że mam w hotelu idealnie do niej pasujące koturny. Wyszłam z przymierzalni. Justin stał tuż obok.
- Kochanie... Jest idealna. Nikt nie zasługuje na taką sukienkę. Czy ci się to podoba czy nie, kupujemy ją. Mi się w tym podobasz okropnie. - podszedł do mnie i objął mnie w talii.
- Naprawdę? - spytałam.
- Naprawdę. - powiedział i pocałował mnie w usta. Odwzajemniłam pocałunek. miałam wrażenie, że zatapiam się w namiętności.
- Przepraszam, jeśli pani nie korzysta proszę, nie robić kolejki... Oo.. Nie wiedziałam, że to pan... Ja przepraszam...
- Nic się nie stało. - powiedział mój chłopak. - A przymierzalnię już odblokowujemy - uśmiechnął się do pracownicy sklepu.
- Idź się przebież i idziemy na lody. - musnął mój policzek, po czym poszłam się przebrać. Wyszłam z przymierzalni.
- Justin.. Ale ta sukienka jest strasznie droga... - powiedziała.
- Ja ci ją kupię. Jako prezent.
- Nie Justin.
- Scarlett, ja rozumiem, że nie lubisz przyjmować prezentów, ale ten jest ode mnie. Więc proszę cię, nie bądź nie mądra. - wyszczerzył do mnie zęby i wziął ode mnie sukienkę.
- Poproszę tą sukienkę. - podszedł do kasy.
- 358.90 zł się należy. - zapłacił. Nic nie powiedziałam. Zdałam sobie sprawę, że ja mu takich drogich prezentów niestety nie będę mogła kupować.
- Choć skarbie. - wziął mnie za rękę i wyszliśmy ze sklepu z zakupioną sukienką. - Teraz idziemy na lody. Tu są jedne z najlepszych lodziarni na świecie.
- Uwielbiam brzoskwiniowe lody. - powiedziałam z uśmiechem.
- Brzoskwiniowe? No co ty? Jak można jeść takie lody! Ja kocham pomarańczowe! I są stokroć lepsze od brzoskwiniowych!
- Wcale nie!
- Tak!
- Nie!
Teraz mnie totalnie zaskoczył. Wziął mnie na ręce i przerzucił przez ramię.
- Justin puszczaj!
- Niee! - odparł z uśmiechem. - Nie puszczę cię. Nigdy!
- Justin proszę...
- O co mnie prosisz? - zapytał ze śmiechem. Jakby nie wiedział.
- Justin, proszę cię postaw mnie na ziemię.
- No nie wiem...
- No proszę!
- No dobra. -powiedział i postawił mnie, ale od razu objął i zaczęliśmy się całować. Nie trwało to długo bo jak już to mamy w zwyczaju ktoś nam przerwał. Była to dziewczynka, może w wieku 10 lat.
- Przepraszam, mogę z wami zdjęcie? - spytała się mała, trzymając za rękę swoja mamę.
- Oczywiście. - powiedział z uśmiechem Justin. Wziął ją na ręce, a mnie objął w pasie. Wszyscy uśmiechnęliśmy się do aparatu.
- Dziękuję Justin. - przytuliła się do niego. Zaszła mu z rąk i podbiegła do mnie. Kucnęłam, a ona wykorzystując okazję przytuliła się do mnie po czym powiedziała mi na ucho:
- Zajmij się Justinem jak należy. - byłam bardzo zdziwiona, ale odpowiedziałam jej.
- Będę się nim zajmować jak najlepiej potrafię. - i uśmiechnęłam się do dziewczynki.
- Dziękuję Wam! - krzyknęła i odeszła ze swoją mamą. Doszliśmy do kawiarni. Usiedliśmy przy jednym ze stolików i zamówiliśmy sobie lody. Były pyszne!
- Justin...? - spytałam chłopaka.
- Tak?
- Możemy iść do kina jutro? Marzy mi się, abyśmy dzisiaj obejrzeli film we dwójkę. Możesz u mnie nocować? - zapytałam.
- Już dzwonię po Kenny'ego. Mama i tak pojechała na weekend do Kanady więc chyba nie będzie problemu - odparł. - Kenny będzie za 5 minut. Chodź mamy czekać na niego przy tym teatrze.
|Wskazał ręką. Ja splotłam nasze palce i ruszyliśmy w wyznaczonym kierunku.
__________________
No to koniec rozdziału 8! :D
Miało się inaczej potoczyć ale jest jak jest. Następne rozdziały będą pisane też z perspektywy Justina, oraz jeśli wypali Mike'a (macie się czego bać! xD ). Wprowadzę nową bohaterkę. Będzie ciekawie. No i losy rodziców Scarlett :D
Podwyższam stawkę! Nowy rozdział będzie, gdy pojawią się pod tym rozdziałem 7 KOMENTARZY. wiem że się cieszycie :D
@viktoriaa_m

9 komentarzy:

  1. Świetny rozdział !!! Już się nie mogę doczekać NN :) <33 @Belieber_9431

    OdpowiedzUsuń
  2. @ForeverBelieb122 lipca 2012 14:30

    Jak wiesz, kocham Twoje opowiadania! Takie romantyczne <3 Czekam na kolejny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  3. LOVE LOVE LOVE ♥ co chwile tylko pocałunki :D JEST ZAJEBIŚCIE :P

    OdpowiedzUsuń
  4. WOW :D chyba nikt nie ma takiej wyobraźn i jak ty :D <333

    OdpowiedzUsuń
  5. superr rozdział ! ;D
    z niecierpliwością czekam na następny ; ))

    OdpowiedzUsuń
  6. I&#39;m Directioner &amp; Belieber ^^3 lipca 2012 05:40

    Superaśny xd czekam na następny ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. te opowiadanie jest naprawdę genialne :) / @Natalia7991

    OdpowiedzUsuń
  8. obserwuje, i zapraszam www.shelfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń